Przejdź do głównej zawartości

Nie bójmy się własnego cienia

Od zawsze interesowały mnie działania dydaktyczne, w które uwikłane są wszystkie strony tego procesu. Intryguje mnie w tym procesie człowiek. Zastanawiam się nad jego postawami i wyborami. Dzisiaj jednak skupię się na nauczycielu i trapiącym go niepokoju. Ów niepokój dotyczy jego działań. Myślę, że przypisany jest tym osobom, które są twórcze, mają pasję, charyzmę i powołanie do zawodu. Tej grupie nauczycieli bliskie są rozterki biorące się z wątpliwości czy wolno im odstawać od bycia przeciętnym, zachowawczym, mało kreatywnym i szablonowym?
Sądzę, że nie da się zabić prawdziwej pasji uczenia. Otoczenie może na chwilę zmusić takie osoby do wytłumienia dynamicznych działań, ale to będzie chwilowe. Pasja jest czymś naturalnym dla tej grupy, jest jak tlen. Niektórzy obawiają się, że ich działania dydaktyczne, odbiegające od codzienności mogą być żle postrzegane przez innych. Mogą, takie ich prawo, w ten sposób bronią siebie. Ale czy to wystarczający powód, by zrezygnować z tego co się robi dobrze?

Popularne posty z tego bloga

Magia ars

W nauczaniu najpiękniejsze jest obcowanie intelektualne z uczniem.Patrzenie jak się rozwija, robi postępy, staje się innym człowiekiem. Przedwczoraj miałam to szczęście prowadzić zajęcia dla słuchaczy, w gronie których było sporo moich seminarzystów i studentów, obecnych i byłych. To fascynujące. Dorośli ludzie cieszący się na swój widok, czerpiący radość z faktu, że dwie godziny rozmawiają o konfliktach i dialogu, to niezmiernie budujący widok. A przecież mieli za sobą cały dzień pracy, na dworze był nieznośny upał, a oni przyszli. Nie po to by przyjść tylko, lub by dostać certyfikat. Przyszli bo połączyła iść ciekawość intelektualna. I kto powiedział, że ludzie nie chcą się uczyć, że szukają tylko okazji by iść na skróty. Dzięki takim uczniom nauczanie staje się sztuką, magicznym spotkaniem, podczas którego odkrywamy nowe twarze naszych uczniów i dostajemy informację, że warto, warto być nauczycielem. Bo jednak komuś i czemuś nasz zapał jest potrzebny, bo jednak nasze słowa nie ...
 Chwilo trwaj Tak sobie (czasami) myślę i pytam się sama siebie: czy po 30 latach w zawodzie nauczyciela można jeszcze coś z siebie dać innym? Czy jeszcze jest komuś potrzebne nasze doświadczenie, zapał i wiara w sens tego co robimy? Otóż odpowiedź przyszła dzisiaj. Moja studentka, która skończyła studia rok temu, napisała do mnie list. To był ciepły i życzliwy list. Tradycyjny list, w kopercie, nie email. Ponoć moje zaangażowanie, uśmiech, pozytywne nastawienie do studentów miało wpływ na jej losy. Dobrze jest zmieniać ludzkie życie dając innym siłę do stawania się lepszą wersją siebie. Dobrze jest znów poczuć, że jest moc do robienia tego, co się kocha.